MOJA WIGILIA W TOLEDO

Więzienie Toledo

Moja pierwsza wigilia w Toledo źle się zaczęła. Tego dnia została skazana wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie pierwsza grupa harcerzy z mojej organizacji P. O. ZHP „Orlęta”. Wszyscy byli nieletni i pomimo, że udowodniono im tylko działalność harcerską po likwidacji ZHP, wyroki były bardzo wysokie. Najwyższy wyrok otrzymała harcerka Jadwiga Rek „Pszczółka” – aż 6 lat więzienia. Następnie Sylwester Stasiak „Ster” – 5 lat, Tadeusz Lędzion „Żaba” – 4 lata. Uczestniczyłem w tym procesie jako świadek. Przeżyłem to bardzo mocno, a szczególnie było mi żal młodziutkiej Jadzi. Siedziałem wtedy w więzieniu Toledo na oddziale I w celi nr 6 czekając na rozprawę swojej grupy. W celi było nas pięciu więźniów z organizacji konspiracyjnych i jeden żołnierz LWP aresztowany za opowiedzenie jakiegoś kawału politycznego. Po tak zwanym obiedzie (przyniesiona w kotle przez „fajfusów” polewka), dostaliśmy cynk przez ścianę, żeby z kolacji zatrzymać kromkę chleba i traktując go jako Opłatek złożyć sobie życzenia po apelu wieczornym. Do mnie zwrócono się dodatkowo z prośbą, żebym przez otwarte okno zaśpiewał kolędę. Okno mieliśmy wychodzące do wewnątrz czworokąta budynków więziennych na tak zwane „spacerniaki”. Wcześniej już wielokrotnie śpiewałem przez otwarte okno piosenki więzienne układane przez więźniów. Na kolację dostaliśmy kawę zbożową, a z wypisek mieliśmy bułki i coś do smarowania (margarynę, smalec, marmoladę). Wszystkim dzieliliśmy się z kolegami w celi. Jak zapanowała na oddziale cisza, zmówiliśmy wspólnie modlitwę i podzieliliśmy się chlebem składając sobie życzenia jak najszybszego wyjścia. Niektórzy mieli łzy w oczach, a żołnierz jeszcze w mundurze, nieprzebrany w więzienne łachy rozkleił się wybuchając głośnym płaczem. Próbowaliśmy go uspokajać i pocieszać. Więźniowie z innych cel zaczęli się domagać śpiewu: przez otwarte okna na dziedziniec wołali – Kocie śpiewaj. Poprosiłem wtedy, żeby koledzy z celi zakryli judasza i pilnowali, czy nie nadchodzi oddziałowy, żeby mnie w porę ostrzec. Sam wspiąłem się po piętrowej metalowej pryczy do okna wysoko umieszczonego pod sufitem. Otworzyłem okno i trzymając się krat, jedną nogą opierając się o poprzeczkę pryczy, zobaczyłem rozgwieżdżone niebo. Uderzyło mnie w twarz mroźne powietrze i zacząłem nietypowy koncert kolęd. Zaśpiewałem pierwszą: „Gdy się Chrystus rodzi”. Głos w mroźnym powietrzu i w ciszy rozchodził się i był słyszalny w celi kary śmierci na V oddziale. Stamtąd rozległy się brawa i w innych celach rozległy się śpiewy. Podczas trzeciej kolędy po pierwszych słowach „Bóg się rodzi, moc truchleje” bezszelestnie otworzyły się drzwi do celi i usłyszałem ryk naczelnika więzienia – Zdjąć z okna tego słowika! Zanim dopadli mnie strażnicy, sam szybko zeskoczyłem na betonową podłogę. Wyprowadzono mnie do karceru na 24 godziny bez jedzenia i picia. Przed wejściem do nieogrzewanego „karca” kazano mi rozebrać się do naga. I tak się zakończyła moja pierwsza wigilia w więzieniu.

Ryszard Jakubowski „Kot”

© 2026 Konspiracja Harcerska . Powered by WordPress. Theme by Viva Themes.

Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie. Więcej

Używamy ciasteczek i podobnych technologii w celu jak najlepszego dopasowania zawartości strony do potrzeb Użytkowników. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.

Close